wtorek, 22 kwietnia 2014

Rozdział 2

Lot minął bez większych komplikacji, dostałam nawet ulotkę od miłej stewardessy.  Skierowałam się w stronę wyjścia czytając ulotkę. Hm... jakaś wycieczka do Miami. Nagle poczułam że ktoś na mnie wpada. Przede mną stał brunet z grzywką podniesioną ku górze na żel.
-Przepraszam, zaczytałam się-przeprosiłam.
-Ja też przepraszam, powinienem uważać na innych. Jestem Zayn Malik- przedstawił się.
-Ja jestem Destiny, niektórzy mówią na mnie Daisy lub Chachi.
-Słyszę jakiś akcent, chyba nie jesteś stąd?
-Nie, jestem ze wsi z Hiszpanii, ale akcent mam po tacie. Moment... Ten Zayn Malik?
-Słyszałaś o mnie?- wypiął dumnie pierś do przodu i się wyszczerzył.
-Nie, nie słyszałam.-zaśmiałam się.
-Jak to?- oburzył się.
-A mam coś o tobie wiedzieć?- zdezorientowałam się.
-Tak jakby. Mam zespół, który zna cały świat, wygraliśmy kilka gal, mamy najlepszych fanów i w ogóle. Ale to szczegół- machnął ręką w powietrzu, jakby to była błachostka, i zrobiła śmieszną minę, na co się zaśmiałam.
-Masz rację. To nic takiego.
    Zaśmialiśmy się oboje. Przez chwilę patrzyliśmy sobie w oczy. A ja muszę pamiętać żeby nie utonąć w jego oczach. Jego czekoladowe oczy powodują że o mało co nie zemdlałam. Chcę się zatrzymać w czasie i móc patrzeć tak nieskończenie długo.
- Ja chyba muszę iść, moja dziewczyna pewnie czeka- oznajmił. Czyli on ma dziewczynę. Poza tym, na co Ja się łudziłam? Pójdzie ze mną na herbatę, do kina lub parku i co? I nic. Nawet nie miałabym pewności że w ogóle by się ze mną umówił, przecież ktoś tak sławny jak on nigdy by na mnie nie spojrzał.
- jasne, ja też muszę iść, pa- pożegnałam się pospiesznie i nie czekając na jego odpowiedź odeszłam. Zatrzymałam przejeżdżającą taksówkę i wsiadłam do niej. Podałam kierowcy adres hotelu i ruszyliśmy. Niestety, na ulicach były korki, mogłam się tego spodziewać po Londynie. Po 20 minutach byłam pod hotelem. Zapłaciłam kierowcy i skierowałam się do wejścia hotelu. W progu przywitał mnie tłum dziewczyn ze ledwo się przedostałam do recepcji.
-dzień dobry- przywitała mnie uśmiechnięta lecz trochę zmęczona recepcjonistka. Biedna kobieta, musi słuchać tych pisków cały czas.
- dzień dobry. Jestem zameldowana na nazwisko Gonzales.
   Kobieta spojrzała na komputer i znowu na mnie.
-tak, jest pani- sięgnęła za siebie po kluczyk i mi go podała- pokój 169 przedostatnie piętro.
-dziękuję- uśmiechnęłam się ciepło do kobiety i poszłam do windy, patrząc na te wszystkie piszczące dziewczyny. W windzie okazało się że przedostatnie piętro to 3. Wcisnęłam odpowiedni przycisk i winda ruszyła się w górę. Po otwarciu się drzwi do windy wyszłam z niej i skierowałam się do pokoju 169. Otworzyłam drzwi kluczem i weszłam. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to duże łóżko z białą pościelą i zieloną narzutą i białą poduszką. Obok stał mały stolik nocny, na którym była mała lampka i telefon stacjonarny. Po prawej stronie była średniej wielkości drewniana szafa z wieszakami w środku. Po lewej stronie było biurko z małym telewizorem i schowanym w schowku laptopem i szklanką, a po co ta szklanka to nie wiem. Nad łóżkiem wisi duże lustro i obok niego jest okno, które do połowy jest zasunięte roletą. Pokój wygląda naprawdę wspaniale, widać że dbają o każdy szczegół. Weszłam do łazienki. Łazienka wygląda jak łazienka, co tu dużo mówić. Odkręciłam kran, i obmyłam sobie twarz chłodną wodą. Ten lot był męczący. Wytarłam twarz ręcznikiem i weszłam z spowrotem do pokoju. Włączyłam telewizor na kanale muzycznym i wyjęłam laptopa z biurka. Muszę poszukać jakiejś kawalerki, bo przecież nie mogłabym zamieszkać w hotelu, co najmniej drogo by mnie to wyniosło. Po godzinie szukania znalazłam małe mieszkanie w centrum Londynu. Nie jest za tanie, ale bardzo drogie też nie jest. Moje rzeczy mają przelecieć za kilka dni, te najpotrzebniejsze rzeczy mam ze sobą. Pieniędzy starczy mi na opłacenie pierwszego czynszu, dalej będę musiała znaleźć sobie pracę. Wyłączyłam  laptopa o schowałam Gai spowrotem do biurka i walnęłam się plackiem na łóżko.  Jutro muszę załatwić sprawy dotyczące mojego nowego mieszkania. Jak dobrze pójdzie to może za tydzień się do niego wprowadzę. Ale najpierw pójdę spać.
_________________________
Przepraszam że tak długo mnie nie ma. Ale w święta nie miałam czasu o dostępu do Internetu. Rozdziały powinny się pojawiać niedziela- poniedziałek. Ale to już zależy od moich obowiązków. Przeczytałeś to pozostaw po sobie znak w postaci komentarza.

Ps jak są jakieś błędy to przepraszam ale pisałam na telefonie i czasami automatycznie pisze wyrazy za mnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz