sobota, 15 marca 2014

Rozdział 1

Everson wytrzeszczyła oczy ze z zdziwienia.
-No to powodzenia w nowym kraju i mieście. A teraz dobranoc-mówiąc ostatnie zdanie ziewnęłam (teraz pewnie będziesz ziewać hahaha XD)
-Dobranoc- odpowiedziałam, wzięłam walizkę i zeszłam na dół. Zamówiłam taksówkę i na nią zaczekałam. Współczuję taksówkarzom muszą pracować cały dzień i noc, cały czas siedzą. Ja bym nie wytrzymała. Czekałam pięć minut na taksówkę! Wow ale szybko. Muszę się nacieszyć teraz bo w Londynie będę na nie czekała pół godziny. Uroki dużych miast. Pokierowałam kierowcę do kawiarni która była całodobowa. Bardzo ją lubiłam, mogłam do niej wejść i wyjść o każdej porze dnia i nocy. Pchnęłam szklane drzwi i weszłam do środka. Jeszcze było słychać echo dzwonka przy drzwiach. Zajęłam miejsce przy stoliku przy wielkim oknie. Po chwili podeszła do mnie znana mi kelnerka, bardzo ją lubię, szkoda że już nie będę jej widzieć. Złożyłam zamówienie i posiadała jeszcze z Amy, bo tak na na imię.
-przeprowadzasz się?-zapytała z niedowierzaniem. Pokiwałam potwierdzają głową a ona tylko się uśmiechnęła przyjaźnie. Myślałam że będzie zupełnie na odwrót.
- to fajnie. Mam na dzieję że będzie ci się układało. Ja też niedługo się przeprowadzam.
- a gdzie?-zapytałam zaciekawiona.
- do Wielkiej Brytanii. Prawdopodobnie do Londynu. Podobno jest niebezpieczny ale przynajmniej będę miała własne mieszkanie.
   No tego Amy żyła w ciasnym mieszkaniu z współlokatorką. Mały jedną łazienkę więc już było trudno dla obojga.
-Ja też jadę do Wielkiej Brytanii do Londynu. Wjazd zaplanowałam dzisiaj. Taki mały spontan- zaśmiałam się co dziewczyną odwzajemniła.
-może się kiedyś znów spotkamy.  Poczekaj pójdę po twoje zamówienie.
Pokiwałam tylko głową. Mam nadzieję że spotkam Amy w Londynie. Bardzo bym chciała. Jesteśmy dobrymi przyjaciółkami, raz jak była u mnie na nocowaniu przytuliła mnie bo mi było zimno.. Tak pamiętam to jakby to było wczoraj.
nie spałyśmy całą noc. To było fajne. Musimy to kiedyś powtórzyć. Nawet nie wiem kiedy przyszła Amy. Postawiła mój napój przede mną i zajęła miejsce naprzeciwko mnie.
-Czyli wyjeżdżasz dzisiaj. O której masz samolot?
-o 9 ale nie mogłam spać i chciałam z tobą pogadać.
-Ooo, jak miło.-zaśmiała się co jej odwzajemniłam. Pogadałyśmy jeszcze chwilę i musiałam iść bo było 6:57. Trochę zeszło się z Amy. Zaproponowała że mnie podwiezie ale jej podziękowałam. Postanowiłam pojechać jeszcze do mamy. Nie powinna się zezłościć jak ją obudzę o 6 rano. Stęskniłam się za rodzeństwem. A co mi tam, też ich obudzę. I może przejadę się na moim motorze. No tak, mam motor, bardzo lubię na nich jeździć a najbardziej na swoim.
*
-Jak miło Cię widzieć-przywitała się zaspana mama- ale mogłaś przyjechać trochę później, zdążyła byś przed samolotem.
-Wiem, ale też cię miło widzieć-pocałowałam ją w policzek. Postawiłam moją walizkę w przed pokoju. Weszłam w głąb domu i rozejrzałam się, być może że po raz ostatni.
-Gdzie dziewczynki?-zapytałam po chwili. Usiadłam za stołem i patrzyłam jak moja mama krząta się w kuchni.
-kawa, herbata, sok, woda?-zapytała z uśmiechem na twarzy mama.
-woda-odpowiedziałam pewnie. Mam sięgnęła do lodówki po butelkę wody i po chwili postawiła ją na blacie przede mną.
-Dziękuję.
-Ależ nie ma za co.
-wiem-droczyłam się. Mama tylko przewróciła oczami i usiadła naprzeciwko mnie-to gdzie dziewczynki?
-u siebie, prawdopodobnie śpią.
-Mogę do nich iść?-zapytałam z nadzieją w głosie.
-Dobrze.
   Wstałam od stołu i skierowałam się w stronę schodów. Weszłam do pokoju bliźniaczek-Clary i Castle. Uchyliłam drzwi, niestety drzwi były stare więc zaskrzypiały i obudziły Castle.
-Dasy?- szepnęła półprzytomna Castle.
-Tak. To ja-odpowiedziałam i podeszłam do jej łóżka. dziewczynka z niedowierzaniem spojrzała na mnie.
-O Boże. Clara! Clara! obudź się Destiny przyjechała!
   No tak.  Rzadko odwiedzałam rodzinę, dziewczynki zawsze się cieszyły gdy mnie widziały.
-Castle, co się stało? Daj mi spać-mruknęła zaspana Clara która podniosła się na łokciach.
-Clara, zobacz to Destiny!
  Clara usiadła na łóżku i przetarła oczy dłońmi, po czym spojrzała na Castle a potem na mnie.
-Destiny?! To ty?
-Tak!-powiedziałam.
-O Boże jak ja dawno cię nie widziałam. Czemu się nie odzywałaś?
-Nie miałam czasu.
-Ale się cieszę!!-krzyknęła Castle. Ach te jej emocje, nigdy nie nauczyła się trzymać ich na wodzy. Bardziej zmartwiło mnie to że zaraz zlecą się inne dziewczynki. Przytuliłam obie dziewczyny do siebie. Tak dawno ich nie przytulałam. Moje przekonanie potwierdził tupot nóg z korytarza. Do pokoju wpadła Emilly i Amber. Boże jak one wyrosły.
-Nie możecie się uciszyć?-zapytała poddenerwowana Amber. Ktoś tu wstał lewą nogą, chociaż to bardzo możliwe... Jednak gdy mnie zobaczyły od razu na ich twarze wdarły uśmiechy.
-Destiny!-krzyknęły równocześnie.
-Emilly! Amber!-krzyknęłam. Dziewczynki podbiegły do mnie i wyściskały, dołączyła do nas Clara i Castle.
-Ale tu słodko-powiedziała mama która weszła do pokoju-Też tak chcę.
   Zrobiłyśmy miejsce dla naszej rodzicielki i zrobiliśmy rodzinnego misiaczka. Szkoda że ta chwila nie może trwać wiecznie. Po chwili oderwałyśmy się od siebie i zeszłyśmy na dół.
-Dziewczynki, jak za pewne już wiecie nie przyjechałam z byle przyczyny-zaczęłam- dzisiaj rano jadę do Wielkiej Brytanii., do Londynu. Chcę się tam rozwinąć.
-Rozumiemy to-odparła Amber. Jest najstarsza, ma 16 lat. Mimo swojego wieku jest bardzo dorosła i w miarę odpowiedzialna. Jednak wiem że pod skórą czyha tam mały dziecięcy szatan, który tylko czeka na dobrą okazję by coś zepsuć.
-To dobrze. Nawet nie wiecie jak się za Wami stęskniłam-wyżaliłam się. Przytuliłam ich jeszcze raz. Szkoda że wyjeżdżam już dziś, mogłabym jeszcze spędzić z nimi dzień i noc. Jednak samolot mam dziś rano a w zasadzie z kilka godzin. Bo jest 7:15.
-Chciałabyś się przejechać na motorze?-wtrąciła Emilly.
-O niczym innym nie marzę-odpowiedziała zgodnie z prawdą.
-To chodź, wujek Bob zrobił kilka poprawek, wiec nie bądź zaskoczona.
-Ok-odpowiedziałam lekko wystraszona. Wujek Bob przerabia zwykłe samochody na soirtowe, więj boję się co tym razem wymyśłił. Weszliśmy do garażu gdzie zazwyczaj jest mój motor. To co zobaczyłam przekroczyło moje najśmielsze oczekiwania...
-O Boże!-krzyknęłam-On... on jest cudowny-dokończyłam.-nie śmiałam nawet o takim marzyć. Dziękuję-przytuliłam Emilly.
-Ale to nie moja zasługa, tylko Bob'a.-zaśmiała się.
-Wiem ale wy na to pozwoliłyście. Muszę się na nim przejechać. Poczekaj tutaj chwilkę przejadę się kawałek, potem po ciebie wrócę i pojedziemy na małą przejażdżkę jak to dawniej robiłyśmy.-zaproponowałam.
-ok odpowiedziała. Odpaliłam silnik i ruszyłam. Gnałam ulicami bez żadnych ograniczeń, nasz rodzinny dom znajdował się na wsi więc żądna policja tu nie zajedzie. Wiatr targał moimi włosami na wszystkie strony. Nigdy tego nie zapomnę.  Jednak nie mogłam sobie pozwolić na dłuższą przejażdżkę bo miałam przewieść Emilly i resztę dziewczynek. Zawróciłam i pojechałam w stronę domu. Zatrzymałam się przed dziewczynkami.
-Która pierwsza?-zapytałam zdejmując kask.
-Ja! Proszę, Ja!-zaczęła krzyczeć Castle.
-Ok. Wskakuj.-Amber pomogła jej wsiąść i założyć kask.
-Amber zrób nam zdjęcie na pamiątkę-podałam jej telefon. Dziewczyna pokiwała głową i zrobiła nam zdjęcie.
-Idealne-podsumowała.
-wiem-odpowiedziała Castle na co się zasiałyśmy.
    *
-Dobra dziewczynki ja muszę już jechać, mam samolot za niecałą godzinę i nie chcę za nim gonić.-oznajmiłam.
-musisz jechać?-zapytała Clara.
-Tak, chciałabym tam jechać zobaczę jak będzie mi się układało, jeżeli tak-to zostanę, ale będę was odwiedzać. A jeżeli nie- wrócę.
  Przytuliłam wszystkich po kolei.
-Będę tęsknić-powiedziałam wsiadając do taksówki którą wcześniej zamówiłam.
-Powodzenia w nowym miejscu.-pożegnała mnie mama.
-Będziemy opiekować się twoim motorem-odkrzyknęła Amber.
-Dziękuję! 
    I ruszyłam. Dotarłam na lotnisko i skierowałam się do odprawy. Teraz w mojej głowie roiło się od pesymistycznych myśli. Ale wolałam trzymać się optymizmu. Odprawa poszła sprawnie i już po kilkunastu minutach siedziałam w samolocie i czekałam na start. 
Rozdział pod tytułem ,, Życie w nowym i całkowicie nie znanym mi miejscu czas zacząć"
__________________________________________________________________
Przepraszam że tak długo nie dodawałam ale po prostu mi się nie chciało. Czyste lenistwo. Teraz jest rozdział 1 więc się ciszmy. Bo dobra ja zebrałam się w sobie i go napisałam. Następny rozdział pojawi się niebawem jeżeli mi się zechce., ale to szczegół. Proszę komentujcie i obserwujcie. Dziękuję
Mrs. Styles

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz