niedziela, 17 sierpnia 2014

wtorek, 3 czerwca 2014

Zawieszam

Zawieszam bloga do wakacji!!
Na razie chcę zająć się Affec'tem mam pomysł i chcę go od razu napisać, bo potem nie będę miała czasu i ochoty. Prawdopodobnie Stay Strong reaktywuję w wakacje ale nie jestem pewna!
Przepraszam!

wtorek, 22 kwietnia 2014

Rozdział 2

Lot minął bez większych komplikacji, dostałam nawet ulotkę od miłej stewardessy.  Skierowałam się w stronę wyjścia czytając ulotkę. Hm... jakaś wycieczka do Miami. Nagle poczułam że ktoś na mnie wpada. Przede mną stał brunet z grzywką podniesioną ku górze na żel.
-Przepraszam, zaczytałam się-przeprosiłam.
-Ja też przepraszam, powinienem uważać na innych. Jestem Zayn Malik- przedstawił się.
-Ja jestem Destiny, niektórzy mówią na mnie Daisy lub Chachi.
-Słyszę jakiś akcent, chyba nie jesteś stąd?
-Nie, jestem ze wsi z Hiszpanii, ale akcent mam po tacie. Moment... Ten Zayn Malik?
-Słyszałaś o mnie?- wypiął dumnie pierś do przodu i się wyszczerzył.
-Nie, nie słyszałam.-zaśmiałam się.
-Jak to?- oburzył się.
-A mam coś o tobie wiedzieć?- zdezorientowałam się.
-Tak jakby. Mam zespół, który zna cały świat, wygraliśmy kilka gal, mamy najlepszych fanów i w ogóle. Ale to szczegół- machnął ręką w powietrzu, jakby to była błachostka, i zrobiła śmieszną minę, na co się zaśmiałam.
-Masz rację. To nic takiego.
    Zaśmialiśmy się oboje. Przez chwilę patrzyliśmy sobie w oczy. A ja muszę pamiętać żeby nie utonąć w jego oczach. Jego czekoladowe oczy powodują że o mało co nie zemdlałam. Chcę się zatrzymać w czasie i móc patrzeć tak nieskończenie długo.
- Ja chyba muszę iść, moja dziewczyna pewnie czeka- oznajmił. Czyli on ma dziewczynę. Poza tym, na co Ja się łudziłam? Pójdzie ze mną na herbatę, do kina lub parku i co? I nic. Nawet nie miałabym pewności że w ogóle by się ze mną umówił, przecież ktoś tak sławny jak on nigdy by na mnie nie spojrzał.
- jasne, ja też muszę iść, pa- pożegnałam się pospiesznie i nie czekając na jego odpowiedź odeszłam. Zatrzymałam przejeżdżającą taksówkę i wsiadłam do niej. Podałam kierowcy adres hotelu i ruszyliśmy. Niestety, na ulicach były korki, mogłam się tego spodziewać po Londynie. Po 20 minutach byłam pod hotelem. Zapłaciłam kierowcy i skierowałam się do wejścia hotelu. W progu przywitał mnie tłum dziewczyn ze ledwo się przedostałam do recepcji.
-dzień dobry- przywitała mnie uśmiechnięta lecz trochę zmęczona recepcjonistka. Biedna kobieta, musi słuchać tych pisków cały czas.
- dzień dobry. Jestem zameldowana na nazwisko Gonzales.
   Kobieta spojrzała na komputer i znowu na mnie.
-tak, jest pani- sięgnęła za siebie po kluczyk i mi go podała- pokój 169 przedostatnie piętro.
-dziękuję- uśmiechnęłam się ciepło do kobiety i poszłam do windy, patrząc na te wszystkie piszczące dziewczyny. W windzie okazało się że przedostatnie piętro to 3. Wcisnęłam odpowiedni przycisk i winda ruszyła się w górę. Po otwarciu się drzwi do windy wyszłam z niej i skierowałam się do pokoju 169. Otworzyłam drzwi kluczem i weszłam. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to duże łóżko z białą pościelą i zieloną narzutą i białą poduszką. Obok stał mały stolik nocny, na którym była mała lampka i telefon stacjonarny. Po prawej stronie była średniej wielkości drewniana szafa z wieszakami w środku. Po lewej stronie było biurko z małym telewizorem i schowanym w schowku laptopem i szklanką, a po co ta szklanka to nie wiem. Nad łóżkiem wisi duże lustro i obok niego jest okno, które do połowy jest zasunięte roletą. Pokój wygląda naprawdę wspaniale, widać że dbają o każdy szczegół. Weszłam do łazienki. Łazienka wygląda jak łazienka, co tu dużo mówić. Odkręciłam kran, i obmyłam sobie twarz chłodną wodą. Ten lot był męczący. Wytarłam twarz ręcznikiem i weszłam z spowrotem do pokoju. Włączyłam telewizor na kanale muzycznym i wyjęłam laptopa z biurka. Muszę poszukać jakiejś kawalerki, bo przecież nie mogłabym zamieszkać w hotelu, co najmniej drogo by mnie to wyniosło. Po godzinie szukania znalazłam małe mieszkanie w centrum Londynu. Nie jest za tanie, ale bardzo drogie też nie jest. Moje rzeczy mają przelecieć za kilka dni, te najpotrzebniejsze rzeczy mam ze sobą. Pieniędzy starczy mi na opłacenie pierwszego czynszu, dalej będę musiała znaleźć sobie pracę. Wyłączyłam  laptopa o schowałam Gai spowrotem do biurka i walnęłam się plackiem na łóżko.  Jutro muszę załatwić sprawy dotyczące mojego nowego mieszkania. Jak dobrze pójdzie to może za tydzień się do niego wprowadzę. Ale najpierw pójdę spać.
_________________________
Przepraszam że tak długo mnie nie ma. Ale w święta nie miałam czasu o dostępu do Internetu. Rozdziały powinny się pojawiać niedziela- poniedziałek. Ale to już zależy od moich obowiązków. Przeczytałeś to pozostaw po sobie znak w postaci komentarza.

Ps jak są jakieś błędy to przepraszam ale pisałam na telefonie i czasami automatycznie pisze wyrazy za mnie.

wtorek, 8 kwietnia 2014

Bohaterowie

A tak mnie tknęło na bohaterów:

Destiny 'Chachi' Gonzales (18l.)

Ariana Grande (21l.)

One Direction(od lewej)
Louis Tomlinson (22l.), Zayn Malik(21l.), Harry Styles (20l.), Liam Payne (21l.), Niall Horan (21l.)

Sophia Smith (20l.)
Dziewczyna Liam'a.

Perrie Edwards (21l.)
Dziewczyna Zayn'a


Eleanor Calder (22l.)
Dziewczyna Louis'a.
___________________
Przepraszam za tą małą pomyłkę z Destiny ona tak na prawdę ma na imię Olivia ale chciałam Destiny.

sobota, 15 marca 2014

Rozdział 1

Everson wytrzeszczyła oczy ze z zdziwienia.
-No to powodzenia w nowym kraju i mieście. A teraz dobranoc-mówiąc ostatnie zdanie ziewnęłam (teraz pewnie będziesz ziewać hahaha XD)
-Dobranoc- odpowiedziałam, wzięłam walizkę i zeszłam na dół. Zamówiłam taksówkę i na nią zaczekałam. Współczuję taksówkarzom muszą pracować cały dzień i noc, cały czas siedzą. Ja bym nie wytrzymała. Czekałam pięć minut na taksówkę! Wow ale szybko. Muszę się nacieszyć teraz bo w Londynie będę na nie czekała pół godziny. Uroki dużych miast. Pokierowałam kierowcę do kawiarni która była całodobowa. Bardzo ją lubiłam, mogłam do niej wejść i wyjść o każdej porze dnia i nocy. Pchnęłam szklane drzwi i weszłam do środka. Jeszcze było słychać echo dzwonka przy drzwiach. Zajęłam miejsce przy stoliku przy wielkim oknie. Po chwili podeszła do mnie znana mi kelnerka, bardzo ją lubię, szkoda że już nie będę jej widzieć. Złożyłam zamówienie i posiadała jeszcze z Amy, bo tak na na imię.
-przeprowadzasz się?-zapytała z niedowierzaniem. Pokiwałam potwierdzają głową a ona tylko się uśmiechnęła przyjaźnie. Myślałam że będzie zupełnie na odwrót.
- to fajnie. Mam na dzieję że będzie ci się układało. Ja też niedługo się przeprowadzam.
- a gdzie?-zapytałam zaciekawiona.
- do Wielkiej Brytanii. Prawdopodobnie do Londynu. Podobno jest niebezpieczny ale przynajmniej będę miała własne mieszkanie.
   No tego Amy żyła w ciasnym mieszkaniu z współlokatorką. Mały jedną łazienkę więc już było trudno dla obojga.
-Ja też jadę do Wielkiej Brytanii do Londynu. Wjazd zaplanowałam dzisiaj. Taki mały spontan- zaśmiałam się co dziewczyną odwzajemniła.
-może się kiedyś znów spotkamy.  Poczekaj pójdę po twoje zamówienie.
Pokiwałam tylko głową. Mam nadzieję że spotkam Amy w Londynie. Bardzo bym chciała. Jesteśmy dobrymi przyjaciółkami, raz jak była u mnie na nocowaniu przytuliła mnie bo mi było zimno.. Tak pamiętam to jakby to było wczoraj.
nie spałyśmy całą noc. To było fajne. Musimy to kiedyś powtórzyć. Nawet nie wiem kiedy przyszła Amy. Postawiła mój napój przede mną i zajęła miejsce naprzeciwko mnie.
-Czyli wyjeżdżasz dzisiaj. O której masz samolot?
-o 9 ale nie mogłam spać i chciałam z tobą pogadać.
-Ooo, jak miło.-zaśmiała się co jej odwzajemniłam. Pogadałyśmy jeszcze chwilę i musiałam iść bo było 6:57. Trochę zeszło się z Amy. Zaproponowała że mnie podwiezie ale jej podziękowałam. Postanowiłam pojechać jeszcze do mamy. Nie powinna się zezłościć jak ją obudzę o 6 rano. Stęskniłam się za rodzeństwem. A co mi tam, też ich obudzę. I może przejadę się na moim motorze. No tak, mam motor, bardzo lubię na nich jeździć a najbardziej na swoim.
*
-Jak miło Cię widzieć-przywitała się zaspana mama- ale mogłaś przyjechać trochę później, zdążyła byś przed samolotem.
-Wiem, ale też cię miło widzieć-pocałowałam ją w policzek. Postawiłam moją walizkę w przed pokoju. Weszłam w głąb domu i rozejrzałam się, być może że po raz ostatni.
-Gdzie dziewczynki?-zapytałam po chwili. Usiadłam za stołem i patrzyłam jak moja mama krząta się w kuchni.
-kawa, herbata, sok, woda?-zapytała z uśmiechem na twarzy mama.
-woda-odpowiedziałam pewnie. Mam sięgnęła do lodówki po butelkę wody i po chwili postawiła ją na blacie przede mną.
-Dziękuję.
-Ależ nie ma za co.
-wiem-droczyłam się. Mama tylko przewróciła oczami i usiadła naprzeciwko mnie-to gdzie dziewczynki?
-u siebie, prawdopodobnie śpią.
-Mogę do nich iść?-zapytałam z nadzieją w głosie.
-Dobrze.
   Wstałam od stołu i skierowałam się w stronę schodów. Weszłam do pokoju bliźniaczek-Clary i Castle. Uchyliłam drzwi, niestety drzwi były stare więc zaskrzypiały i obudziły Castle.
-Dasy?- szepnęła półprzytomna Castle.
-Tak. To ja-odpowiedziałam i podeszłam do jej łóżka. dziewczynka z niedowierzaniem spojrzała na mnie.
-O Boże. Clara! Clara! obudź się Destiny przyjechała!
   No tak.  Rzadko odwiedzałam rodzinę, dziewczynki zawsze się cieszyły gdy mnie widziały.
-Castle, co się stało? Daj mi spać-mruknęła zaspana Clara która podniosła się na łokciach.
-Clara, zobacz to Destiny!
  Clara usiadła na łóżku i przetarła oczy dłońmi, po czym spojrzała na Castle a potem na mnie.
-Destiny?! To ty?
-Tak!-powiedziałam.
-O Boże jak ja dawno cię nie widziałam. Czemu się nie odzywałaś?
-Nie miałam czasu.
-Ale się cieszę!!-krzyknęła Castle. Ach te jej emocje, nigdy nie nauczyła się trzymać ich na wodzy. Bardziej zmartwiło mnie to że zaraz zlecą się inne dziewczynki. Przytuliłam obie dziewczyny do siebie. Tak dawno ich nie przytulałam. Moje przekonanie potwierdził tupot nóg z korytarza. Do pokoju wpadła Emilly i Amber. Boże jak one wyrosły.
-Nie możecie się uciszyć?-zapytała poddenerwowana Amber. Ktoś tu wstał lewą nogą, chociaż to bardzo możliwe... Jednak gdy mnie zobaczyły od razu na ich twarze wdarły uśmiechy.
-Destiny!-krzyknęły równocześnie.
-Emilly! Amber!-krzyknęłam. Dziewczynki podbiegły do mnie i wyściskały, dołączyła do nas Clara i Castle.
-Ale tu słodko-powiedziała mama która weszła do pokoju-Też tak chcę.
   Zrobiłyśmy miejsce dla naszej rodzicielki i zrobiliśmy rodzinnego misiaczka. Szkoda że ta chwila nie może trwać wiecznie. Po chwili oderwałyśmy się od siebie i zeszłyśmy na dół.
-Dziewczynki, jak za pewne już wiecie nie przyjechałam z byle przyczyny-zaczęłam- dzisiaj rano jadę do Wielkiej Brytanii., do Londynu. Chcę się tam rozwinąć.
-Rozumiemy to-odparła Amber. Jest najstarsza, ma 16 lat. Mimo swojego wieku jest bardzo dorosła i w miarę odpowiedzialna. Jednak wiem że pod skórą czyha tam mały dziecięcy szatan, który tylko czeka na dobrą okazję by coś zepsuć.
-To dobrze. Nawet nie wiecie jak się za Wami stęskniłam-wyżaliłam się. Przytuliłam ich jeszcze raz. Szkoda że wyjeżdżam już dziś, mogłabym jeszcze spędzić z nimi dzień i noc. Jednak samolot mam dziś rano a w zasadzie z kilka godzin. Bo jest 7:15.
-Chciałabyś się przejechać na motorze?-wtrąciła Emilly.
-O niczym innym nie marzę-odpowiedziała zgodnie z prawdą.
-To chodź, wujek Bob zrobił kilka poprawek, wiec nie bądź zaskoczona.
-Ok-odpowiedziałam lekko wystraszona. Wujek Bob przerabia zwykłe samochody na soirtowe, więj boję się co tym razem wymyśłił. Weszliśmy do garażu gdzie zazwyczaj jest mój motor. To co zobaczyłam przekroczyło moje najśmielsze oczekiwania...
-O Boże!-krzyknęłam-On... on jest cudowny-dokończyłam.-nie śmiałam nawet o takim marzyć. Dziękuję-przytuliłam Emilly.
-Ale to nie moja zasługa, tylko Bob'a.-zaśmiała się.
-Wiem ale wy na to pozwoliłyście. Muszę się na nim przejechać. Poczekaj tutaj chwilkę przejadę się kawałek, potem po ciebie wrócę i pojedziemy na małą przejażdżkę jak to dawniej robiłyśmy.-zaproponowałam.
-ok odpowiedziała. Odpaliłam silnik i ruszyłam. Gnałam ulicami bez żadnych ograniczeń, nasz rodzinny dom znajdował się na wsi więc żądna policja tu nie zajedzie. Wiatr targał moimi włosami na wszystkie strony. Nigdy tego nie zapomnę.  Jednak nie mogłam sobie pozwolić na dłuższą przejażdżkę bo miałam przewieść Emilly i resztę dziewczynek. Zawróciłam i pojechałam w stronę domu. Zatrzymałam się przed dziewczynkami.
-Która pierwsza?-zapytałam zdejmując kask.
-Ja! Proszę, Ja!-zaczęła krzyczeć Castle.
-Ok. Wskakuj.-Amber pomogła jej wsiąść i założyć kask.
-Amber zrób nam zdjęcie na pamiątkę-podałam jej telefon. Dziewczyna pokiwała głową i zrobiła nam zdjęcie.
-Idealne-podsumowała.
-wiem-odpowiedziała Castle na co się zasiałyśmy.
    *
-Dobra dziewczynki ja muszę już jechać, mam samolot za niecałą godzinę i nie chcę za nim gonić.-oznajmiłam.
-musisz jechać?-zapytała Clara.
-Tak, chciałabym tam jechać zobaczę jak będzie mi się układało, jeżeli tak-to zostanę, ale będę was odwiedzać. A jeżeli nie- wrócę.
  Przytuliłam wszystkich po kolei.
-Będę tęsknić-powiedziałam wsiadając do taksówki którą wcześniej zamówiłam.
-Powodzenia w nowym miejscu.-pożegnała mnie mama.
-Będziemy opiekować się twoim motorem-odkrzyknęła Amber.
-Dziękuję! 
    I ruszyłam. Dotarłam na lotnisko i skierowałam się do odprawy. Teraz w mojej głowie roiło się od pesymistycznych myśli. Ale wolałam trzymać się optymizmu. Odprawa poszła sprawnie i już po kilkunastu minutach siedziałam w samolocie i czekałam na start. 
Rozdział pod tytułem ,, Życie w nowym i całkowicie nie znanym mi miejscu czas zacząć"
__________________________________________________________________
Przepraszam że tak długo nie dodawałam ale po prostu mi się nie chciało. Czyste lenistwo. Teraz jest rozdział 1 więc się ciszmy. Bo dobra ja zebrałam się w sobie i go napisałam. Następny rozdział pojawi się niebawem jeżeli mi się zechce., ale to szczegół. Proszę komentujcie i obserwujcie. Dziękuję
Mrs. Styles

piątek, 28 lutego 2014

Prolog

Przeprowadzam się. Nie chcę dłużej to mieszkać. Chcę zacząć nowe życie gdzie indziej. Tutaj mam za mało możliwości. Ja chcę pójść na studia, mieć pracę i własne mieszkanie. Włączyłam laptopa i zaczęłam sprawdzać różne oferty. Jutro o 9:00 jest lot. Zdążę, będę pakować się w tępie ekspresowym. Szybko wyciągnęłam walizkę i zaczęłam pakować w nią wszystkie potrzebne mi rzeczy i tak pewnie kupię tam masę ubrań. W między czasie zarezerwowałam pokój w hotelu. Zdziwiło mnie to że recepcjonistka ostrzegła mnie że będzie jakieś zamieszanie. Jednak nie chciałam zawracać sobie tym głowy. Po dwóch godzinach byłam spakowana. Samolot mam za 10 godzin ale i tak nie mogłabym zasnąć. Wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do właściciela mojego mieszkania.
-Halo?-burknął do telefonu.
-Witam, przepraszam że przeszkadzam ale chciałabym sprzedać lub wynająć komuś innemu.
-Ma pani ku temu jakiś powód?
-Tak wyjeżdżam do innego kraju.
-Dobrze nie będę wnikał. Kiedy prani wyjeżdża?
-Jutro o 9 mam samolot.
-Nie zdążę przyjechać jutro przyjadę kiedy indziej. Proszę zostawić klucze od mieszkania pani Everson. Prześlę papiery dotyczące mieszkania pocztą, tylko będzie mi pani musiała podać swój nowy adres.
-Mhm. Dobrze, dziękuję.
-Proszę.
  Rozłączyłam się. Zadzwoniłam do mamy i poinformowałam ją że się przeprowadzam. NIe była z tego powody baaardzo zadowolona ale miała satysfakcję że jestem już samodzielna. Nim się obejrzałam była już 22:03. Nie miałam zamiaru iść spać, bo nie chciało mi się wyciągać piżamy z walizki. Cóż to moje lenistwo mnie czasami dobija. Weszłam do salonu i włączyłam telewizor. Leciała jakaś telenowela więc postanowiłam ją pooglądać. Nic ciekawszego nie było.
*
O godzinie 2:50 zaczęłam wyłączać wodę, gaz i inne rzeczy. Nie byłam pewna czy to dobry pomysł żeby budzić sąsiadkę. Pewnie chciałaby sobie pospać. No ale cóż... Wyszłam z mieszkania z walizkami i zapukałam do drzwi Pani Everson. Nie słyszałam żeby wstała więc zapukałam jeszcze raz. Znowu nec. Chyba muszę zadzwonić. Nacisnęłam dzwonek i usłyszałam kroki. Po chwili drzwi się otworzyły a w nich stała starsza pani w białym szlafroku. 
-Przepraszam że Panią budzę, ale przeprowadzam się. I Pan Craven kazał mi zostawić klucze od mieszkania u Pani. Byłby może jakiś problem?
-Nie ależ skąd. -powiedziała i odebrała klucze- a mogę wiedzieć gdzie się przeprowadzasz?
-Do Londynu.
___________________________________
I jak? Szczerze to mi się nawet całkiem mi się podoba. Prolog zrobiony niedługo pojawi się Rozdział 1.                             
Mrs. Styles.

środa, 26 lutego 2014

Cześć! :)

chcę zacząć tego bloga, bo mam nowy pomysł na opowiadanie. Jeżeli już zauważyliście opowiadanie będzie o One Direction. Tu macie innego ------>http://story-with-one-direction-fanfiction.blogspot.com/
 Bardzo proszę, chciałabym żeby pod rozdziałami zostawało jak najwięcej komentarzy. One bardzo motywują. Od razu uprzedzam że zazwyczaj będę pisała na telefonie więc nie będę miała możliwości pisania myślników itp. No to co? Zaczynamy nową historię z Direction?
Całuski
/Mrs. Styles.